Dzisiejszy post nie będzie optymistyczny, gdyż nie mam nic wesołego do napisania. Tak już jest, że miłe chwile przeplatają się z niezbyt miłymi.
Wcześniej już pisałam o zachowaniu Ani w stosunku do brata. Miałam cichą nadzieję, że w czasie naszego pobytu w Polsce sytuacja się zmieni, że Ania przestanie reagować płaczem na Jaśka. Przez kilka tygodni Jaś był jedyną osobą w Polsce, która mówiła do Ani po chińsku. Miałam nadzieję, że dzięki temu Ania przekana się do brata i zrozumie, że może szukać w nim oparcia.
Nic takiego się jednak nie stało - Ania i w Polsce i spowrotem na Tajwanie, przebywając w pobliżu Jasia nadal ryczy.
Płacze, gdy Jaś chce jej pomóc zapiąć pasy w samochodzie.
Płacze, gdy Jaś w sklepie popycha ją w wózku.
Płacze, gdy Jaś przejdzie obok niej.
Płacze, gdy Jaś chce jej pomóc nałożyć kurtkę lub buty.
Płacze, gdy Jaś zadaje jej jakieś pytanie.
Poza tym Ania nie chce już bawić się z Jasiem.
Nie chce wychodzić z Jasiem i psem na spacer.
Nie chce nawet przejść przez pokój, w którym jest Jaś.
Nie chce mu niczego podać lub wziąć niczego od niego.
Zaznaczyć muszę, że Jaś NIC Ani nie robi - może czasem zrobi do niej brzydką minę lub przybliży swoją twarz do jej buzi.
Zdarza się nawet, że Jaś i Ania są w różnych pokojach, ale nikogo poza nimi nie ma na tym samym poziomie mieszkania, i wtedy Ania również płacze.
Często jest to płacz bez łez - po prostu takie "ła-ła-ła", jakby Ania chciała jedynie zwrócić na siebie uwagę.
Rozmawiamy z Anią o jej zachowaniu, pytamy się dlaczego płacze, a ona rycząc odpowiada nam, że nie płacze lub że nie wie dlaczego. Tłumaczymy jej, że jak ona płacze, to sprawia tym przykrość Jasiowi i mi. Nic to nie pomaga, a sytuacja właściwie z dnia na dzień staje się coraz bardziej uciążliwa.
Jaś chodzi ponury, denerwuje się, bo nie rozumie dlaczego Ania, która na początku tak go lubiła i wszystko chciała z nim robić, a
teraz nie chce nawet podejść do niego. Jaś ciągle stara się rozmawiać z Anią, pyta się jej czy nie chciałaby się z nim pobawić, czy nie chce wyjść na spacer, czy nie chce z nim potańczyć lub pośpiewać. Jednak każda próba nawiązania przez Jasia kontaktu z Anią kończy się rykiem.
Nie wiem już co mam robić ... Cała ta sytuacja jest po prostu nie do wytrzymania. Nie mogę nawet iść do łazienki zostawiając Jasia i Anię samych w pokoju. Jestem zmęczona i zrezygnowana.
Nawet rozmowa z paniami z opieki społecznej zajmującymi się naszą sprawą nic nie pomogła. Nie wiedziały co zrobić, nigdy nie spotkały się z takim zachowaniem. Proponowały by Jaś nie zwracał uwagi na Anię, ale jak to zrobić gdy muszą przebywać w jednym pomieszczeniu?
Za miesiąc upływa 6 miesięcy okresu próbnego i musimy podjąć decyzję czy Ania ma zostać z nami czy nie. Nie będzie to łatwa decyzja - biorąc Anię nie chcę stracić Jasia ... Brak wsparcia lub choćby nawet akceptacji ze strony teściów i szwagierek niczego nie ułatwia.