2014-03-26

Japonia, śnieg, narty

W tym miesiącu Ania po raz pierwszy odwiedziła Japonię. Tak, tak - ten piękny kraj Kwitnącej Wiśni. Wiśnie (sakura) jednak jeszcze nie kwitły, ziemię, domy i drzewa pokrywał śnieg.
Od wielu lat co roku jeździmy do Japonii na  narty, przeważnie spędzamy tam miesiąc czasu, jednak w tym roku nie udało nam się pojechać na tak długo. Całą rodzinką w Japonii byliśmy tylko 8 dni, wcześniej Zosia i Jaś spędzili na japońskich stokach trzy tygodnie.

Chociaż Ania w czasie naszego pobytu w Polsce widziała już śnieg, to jednak w Japonii było go zdecydowanie więcej. Zabawy na śniegu były głównym zajęciem Ani, w czasie gdy pozostała część naszej rodziny szusowała po stokach.

Dzień 1
Pogoda była przepiękna, wymarzona na narty i na zabawy w śniegu. Ania spędziła dzień w japońskim "śnieżnym przedszkolu", gdzie dwie godziny rano i dwie godziny po południu bawiła się w lepienie kul śnieżnych, jeździła na sankach i innych pojazdach śnieżnych, budowała igloo ...





Dzień 2
Rano - pierwsza lekcja jazdy na nartach z instruktorką Zosią!





Po południu był czas na zasłużony odpoczynek w japońskim przedszkolu :-)
Ania bez problemów i bez płaczu została na dwie godziny sama z innymi japońskimi dziećmi i nauczycielkami.

Dzień 3
D e s z c z !
W taką pogodę nigdy nie jeździmy na nartach, ale w tym roku musieliśmy zrobić wyjątek, bo przyjechaliśmy tylko na 6 dni (!). Ania cały dzień (poza lunchem) spędziła w przedszkolu, nie miało sensu pędzenie jej na narty w deszczu. W przedszkolu rysowała, oglądała japońskie kreskówki dla dzieci i bawiła się z innymi dziećmi. Nauczyła się też kilku słów po japońsku :-)

Dzień 4
M g ł a
Dzisiaj Ania spędziła przedpołudnie na śniegu a popołudnie w klasie. Reszta rodzinki (poza mną) zdecydowała się przesiąść na snowboard. WYbrali dobry dzień, bo w wyższych partiach góry była niesamowicie gęsta mgła i jazda w takich warunkach nie należy ani do bezpiecznych ani do przyjemnych.

Dzień 5
Po zmianie hotelu okazało się, że w pobliżu nie ma nigdzie miejsca opieki nad dziećmi. Na szczęście w samym hotelu (a właściwie hoteliku) oferowano opiekę nad dzieckiem :-) Tak więc Ania spędziła większość dnia w hotelu i dopiero po południu wyszła ze mną i z Jasiem na śnieg by zbudować bałwana. Było to jej marzeniem od przylotu do Japonii. Okazało się jednak, że zrobienie bałwana, nawet małego, nie jest takie proste, konieczna okazała się pomoc starszego brata.


Dzień 6
N a r t y !
Rano i po południu Ania miała lekcje jazdy na nartach w japońskiej szkółce narciarskiej z japońską instruktorką. Nauczyła się robić 'pizzę', skręcać i zatrzymywać - dużo jak na jeden dzień! Bawiła się świetnie a bariera językowa nie była żadną przeszkodą.



 

I tak zakończył się nasz pobyt w Japonii, zabawa na śniegu i na nartach.
Ania świetnie się bawiła, relacje między Jasiem a Anią znacznie się poprawiły.
Szkoda, że nasze rodzinne wakacje trwały tak krótko.

2 komentarze:

  1. Szkoda że tak krótko trwały Wasze zimowe ferie i szkoda, że na poboczach nie kwitły te piękne drzewa wiśniowe. Na blogu jako tło boczne wyglądają bajecznie. Ale cieszcie sie z tego, co macie. Dobrze jest jak jest. Trzymajcie sie zdrowo i wesoło.
    Mama

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super, bardzo zazdroszczę tej Japonii! My w tym roku znaleźliśmy czas tylko na tydzień w Livigno i to ciągle jeszcze przed nami. Super fotki, naprawdę!

    OdpowiedzUsuń